Czy watro kupić mieszkanie u dewelopera?

zdjęcie tytułowe

Wielu z nas, stojących przed widmem przeprowadzki, rozważa kupno pięknego mieszkania z rynku pierwotnego. Nie wymaga remontu, jest nowoczesne i można je urządzić według własnego uznania. Są też tacy, którzy w obawie przed złą jakością nowopowstałych budynków wybierają rynek wtórny, a lokum odnawiają na własną rękę. Nasuwa się odwieczne pytanie – co jest lepsze?

Blaski i cienie mieszkań z rynku wtórnego

Remont domu, nawet z pomocą fachowców, to świadome porzucenie wypracowanego rytmu życia. Wymaga pełnego oddania – Waszego oddania. Choć większość robotników z entuzjazmem będzie Was przekonywać, że wszystkim się zajmą, a sporządzony przez nich kosztorys jest stabilny, to na starcie możecie być pewni tylko jednego – swojego własnego imienia. Cała reszta to niepewność.

Zawodowo wraz z mężem zajmujemy się tworzeniem unikatowych mebli. Często więc, podczas wizyt u klientów, jesteśmy świadkami prawdziwych przebojów z ekipami remontowymi. Nie będę jednak uogólniać i pakować wszystkich do jednego wora z napisem „fuszerka”, a zamiast tego przytoczę historie z życia wzięte…

Oczekiwania

Wydaje się, że w momencie, w którym nasz remont (czy budowę) powierzamy zatrudnionej przez nas firmie, to cały bagaż odpowiedzialności biorą na swoje ramiona właśnie oni. Mamy nadzieję, że hydraulicy dogadają się z tynkarzami, elektrycy z ekipą od gładzenia ścian. W końcu to specjaliści, którzy mają za sobą kilka lat pracy w zawodzie. Rozwiązali niejeden problem i są na bieżąco z rynkiem materiałów.

Na pewno zaproponują Wam fajne rozwiązania, o których Wy nie macie pojęcia – bo rzeczywiście ciężko ogarnąć współczynniki ciepła do grubości, mając na ręku dziecko w drodze do urzędu. Ta ekipa remontowa taka fajna, panowie skromni, choć niegadatliwi – to na pewno robotni. Możemy być spokojni. Będzie dobrze.

Rzeczywistość

Pierwszą rzeczą, którą zaobserwujesz jest to, że panowie nie mogą się dogadać – dosłownie. Obecnie ekipy budowlane to zlepek narodowości z Europy Wschodniej. Są tańsi niż Polacy, pracują „na czarno”, a ze względu na barierę językową nie mogą się dogadać z resztą ekipy, a ekipa z nimi.

Twoja budowa bez komunikacji będzie zlepkiem niedopracowanych czynności, niedomówień i niedociągnięć. W przypadku wykonania fuszerki nie będzie jednej odpowiedzialnej za to osoby – to, że Ty jesteś w porządku z nimi, nie oznacza, że oni będą w porządku z Tobą.
U naszej klientki panowie „zapomnieli” położyć elektrykę, a ściany zostały już wcześniej wygładzone i pomalowane podkładem. Wygenerowało to dodatkowe (duże) koszty i obsuwę w czasie. Winnego nie namierzono, bo również nikt się winnym nie czuł.

Prawda jest taka, że dla większości ekip weekend zaczyna się już w czwartek od 16:00 – w piątek Twój Plac Boju jest polem ciszy, pełnym ludzkich cieni, które odliczają minuty do fajrantu. Piątek, piąteczek, piątuniooo! Jeśli uważasz, że Twoja wizyta na budowie raz w tygodniu jest wystarczająca, to się mylisz – bez Twojego Oka Saurona nie ma szans na sprawną pracę.

Nie wiem dokładnie jak to działa, ale obecność inwestora jest dla ekipy jak orzeźwiający prysznic – nagle się chce pracować, szanować materiały (za które Ty płacisz) i tryskać energią! Prawda jest taka, że na budowie trzeba być 12h/dobę – jeśli Ty sam jej nie przypilnujesz, to nikt nie zrobi tego za Ciebie. Nie będziesz w stanie zaoszczędzić na żadnym etapie, a do początkowego kosztorysu doliczysz 30% ceny początkowej.

Najlepszym rozwiązaniem jest więc remont na własną rękę, a jeśli i ta wizja Cię przeraża, zawsze jeszcze istnieje opcja kupna mieszkania „pod klucz”. Wiele deweloperów oferuje różnorodne pakiety wykończeń, pozwalające zaoszczędzić czas i pieniądze. Tym, którym chodzi po głowie kupno mieszkania w stolicy, polecam zapoznać się z ofertą firmy Profbud, współpracującej z liderem w branży – Pracownią Architektury Wnętrz Decoroom.
Szczegóły znajdziecie klikając -> TUTAJ

Deweloper – yes or no?

To zależy od tego, jaki tryb życia prowadzisz. Jeśli nie jesteś Robocopem, cenisz swój czas i pieniądze, to lepiej pójść w tę stronę. Czasy szemranych deweloperów mijają – przy współczesnych dobrach, jakie dają nam media społecznościowe, mamy możliwość bezpośredniego kontaktowania się z klientami, poproszenia ich o opinię i wymianę spostrzeżeń.

Fajnym wyznacznikiem są również nagrody branżowe. To w nich specjaliści nagradzają kolegów po fachu. Ciekawe inwestycje przebijają się również na arenę międzynarodową – piszę tu o architekturze, a „Barka” Koniecznego jest dobrym przykładem. W Polsce mamy zdolnych architektów 😊.

Idąc dalej tym tropem możemy przytoczyć przykład właśnie inwestycji Profbud (wisienki z Warszawy) – tegorocznego laureata nagrody European Property Awards i jego planowanych inwestycji: AWANGARDY, DEKADY i STELLI.

1Wizualizacja inwestycji Profbud o której Wam wspomniałam.

2Aktualny stan budowy osiedla Awangarda na dzień 06.06.2017r.

Bezpieczniej?

Myślę, że tak. Dobre firmy deweloperskie, takie jak właśnie Profbud, nie zlecają swoich inwestycji, bo ich wykonawcy to osoby pracujące w strukturach firmy. Nie musisz wówczas martwić się o to, czy użyto dobrych materiałów.
Rzeczowy deweloper podzieli się specyfikacjami produktów ze wszystkimi potencjalnymi klientami – nie zabunkruje ich w najniższej szufladzie w biurku prezesa, licząc na to, by nie ujrzały światła dziennego.

Dodatkowym atutem jest współudział w projektowaniu mieszkania. Co prawda nikt nie przesunie Ci ściany nośnej czy pionów, by Twój korytarz zyskał ładny widok na Fort Bema – tak dobrze nie ma nawet u matuli ☺. Masz za to możliwość poprzesuwania ścianek działowych czy poprowadzenia elektryki w taki sposób, by Twoje Playstation mogło stanąć np. w kuchni (no bo czemu nie?).

awangardaMożliwość wykończenia mieszkania przy współpracy z deweloperem. Wizualizacja i projekt Profbud.

Długa rękojmia powinna złagodzić strach przed potencjalnymi usterkami, które w przypadku zakupu mieszkania od dewelopera wychodzą po czasie. Macie wówczas pewność, że nie zostaniecie z tym problemem sami, zdani na łaskę specjalistów z przypadku.

W tym miejscu pragnę gorąco pozdrowić panią Y, która po dwóch latach mieszkania w domu dowiedziała się, że ekipa nie położyła izolacji poziomej, co po podniesieniu się wód gruntowych zaowocowało zalaniem budynku. Inspektor budowlany zakazał jego użytkowania, a firma budowlana już nie istnieje – nie poniesie więc odpowiedzialności za swoją fuszerkę.

Podsumowując

Mieszkania deweloperskie są fajną opcją dla ludzi żyjących aktywnie, którzy wolny czas chcą spędzić na odpoczynku. Ich lokalizacje są atrakcyjne, a teren wokół zaadoptowany na użytek mieszkańców. Są to budynki, które mają zachwycać, a ich forma ma być aktualna nawet za 30 czy 40 lat. Cena jest zbliżona do kosztów zakupu mieszkania z rynku wtórnego (wraz z kosztem jego remontu).
Dla ludzi ceniących jakość, piękną formę i wygodę, zakup mieszkania od dewelopera to świetny pomysł!

button (2)
Jakie są Wasze doświadczenia? W którą stronę Wam bliżej – samodzielny remont, remont z pomocą ekipy, czy może mieszkanie krojone na miarę? Ja jestem Robocopem i nigdy nie żałowałam, że wzięliśmy nasz dom za rogi – sprawia mi przyjemność tworzenie go od podstaw. Ale nie ukrywajmy – to poligon wyrzeczeń, strat i łez.

 

Wpis powstał we współpracy z firmą Profbud

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

27 Comment

  1. Artur says: Odpowiedz

    Dlaczego Barka Koniecznego ma byc czymś pozytywnym. Moze jego rodzina sie w niej męczy, tylko mu tego nie mówią. Moze jest to realizacja niezbyt mądrego pomysłu za wszelka cenę. Łatwo tym zdobyć rozgłos i nagrody, a potem nowych klientów. Ale czy w tym sie da normalnie mieszkac? Zasówy, ze stoisz na zboczu łąki i zwierzęta podchodzą . Wszędzie z chęcią zwierzęta dzikie podchodzą. Nie musi byc barka. A osunięcia ziemi czy innego dużego kataklizmu i tak nie przetrzyma. Czy na prawdę podoba ci sie pomysł Koniecznego, czy to ze robi projekty domów za które płaca mu bardzo duże pieniądze i to ci imponuje? W środowisku lekarskim mowi sie „nie wierz nigdy pediatrze”. Ja bym dorzucił „i architektowi”.

    1. Koniecznego wspomniałam w kontekście tegorocznej nagrody którą otrzymał za Barkę, co miało nawiązywać do naszych rodzimych architektów. Nie analizowałam projektu – choć przyznam szczerze że zamysł z koniami i krowami to zdecydowanie moja bajka :) Podoba mi się również bryła i przestrzeń wewnątrz. Czytałam artykuł w którym opisywał swoje dążenia do celu – to mi zaimponowało! To uparte dążenie do celu – tak, to mi imponuje. Nie imponują mi pieniądze – gdyby tak było to nadal mieszkała bym w Warszawie :) Ale to co napisłeś ma sens – wielokrotnie widywałam projekty „z czapy” :) No i ostatni punkt – tu się podpisuję – nie wierzę pediatrom ;)

  2. Catalina says: Odpowiedz

    Bemowo to fajna dzielnica, miejsce tego osiedla jest bardzo zaciszne i schowane. Ale mieszkanie w bloku nie jest dla mnie. Próbowalam dwukrotnie i zawsze mi czegoś brakowało. Zdecydowanie dom i budowa/ remont na własna rękę :)

    1. To mamy ten sam punkt widzenia :) Mimo że czasem człowiek siedzi i płacze bo ma dość to…. jednak samodzielne stawienie czoła temu wszystkiemu napaja radością :)

    2. KomantarzNieopłacony says: Odpowiedz

      Bemowo to fajna dzielnica tylko, że:
      1. jest się tam niewolnikiem samochodu. Tam nie ma dokąd pójść i odechciewa się chodzić.
      2. Nie ma tam parków, miejsc kultury, knajp ani na piwo, ani na obiad.
      Tym niemniej Fort Bema jest akurat perełką Bemowa. Jak na tą ponurą część warszawy lokalizacja 11/10.

      1. Super nickname! :’D Zastanawiałam się dłuższych kilka sekund o co chodzi – punkt dla Ciebie :)
        Z czasów mojej bytności w Warszawie Bemowo poznawałam na kursie nauki jazdy – skutki takie że pamięta jedynie drogę. Obecnie żałuję że nie uparłam się na odwiedzenie paru miejsc, w tym właśnie Fortu Bema…

      2. Catalina says: Odpowiedz

        Nie zgodzę się z tym, mieszkałam tam 19 lat i to na jeszcze większym wygwizdowie, bo aż pod lasem.
        1. Przez małe osiedla przejeżdzają po 2-3 autobusy, sa tramwaje, w planach metro. Na dojazdy narzekaja ludzie, którzy mieszkają w blokach od dewelopera postawionych na polu bez dojścia na przystanek. o cóz, tu juz sam wybierasz gdzie chcesz mieszkać.
        2. Są tam lasy, dlatego nie ma parków. Jest bardzo dużo zieleni. Bemowo to nie tylko płyta lotniska.
        Uważam że Bemowo jest bardzo zróżnicowane, każdy znajdzie coś dla siebie.

  3. Sama zastanawiam się co bym wybrała. Stare domy mnie kuszą, ale wszystkiego podczas remontu i tak nie byśmy w stanie wykonać sami – np elektryki. Z deweloperami rożnie bywa, ale jeśli okoliczny deweloper umiałby udokumentować swoją budowę na zasadzie jak Profbud, mogłabym się przekonać :)

    1. Przy remoncie starego zawsze wychodzą ukryte „niespodzianki” – my mieliśmy przestrzeń pod podłogą zasypaną gruzem… :) I pytanie – co robimy? Odkopujemy i sprawdzamy czy może lepiej nie tykać póki dom stoi i nie wie że nie powinien … ? :)

      1. Margolka Demolka says: Odpowiedz

        Mój brat miał podobną sytuację. Kupił kilkuletnie mieszkanie. Na samym początku wyglądało normalnie. Dopiero po jakimś czasie zaczęły pokazywać się “niespodzianki”. Problemy z wentylacją i coś z rurami w łazience. Remont był bardzo irytujący, bo zanim ustaliło się co tak naprawdę wymaga poprawki, trochę czasu minęło. Deweloper ma udokumentowaną budowę, więc jest bezpieczniejszy niż dom z przeszłością. Wybierając dla siebie mieszkanie, przeglądałam oferty tylko w stanie surowym. Nie chciałam mieć takich problemów jak mój brat. Zdecydowałam się na mieszkanie od dewelopera Kurpiewskiego. W środku było wszystko w porządku, nie było żadnych niedoróbek. Wiadomo że na początku mieszkanie trzeba było wykończyć. Ale zawsze łatwiej zrobić coś od nowa, a nie poprawiać po partaczach.

  4. Kubik wykończenia wnętrz says: Odpowiedz

    Trzeba zacząć od tego w jaki sposób dobrze się zabezpieczyć…
    Na wszystko trzeba sporządzić dobre umowy. Z developerami różnie bywa. Z firma remontowa można zawrzeć dobra dla obu stron umowę. Developer zawsze ma lepiej po swojej stronie. Zawsze żeby zaoszczędzić trzeba wziąść coś na swoje barki. Nikt tego za Ciebie nie zrobi, Chyba że słono zapłacisz. Jeśli chce się robić samemu to robisz wywiad i szukasz dobrej polecanej ekipy. Jak to mówią coś za coś.
    Sam niekiedy widziałem że również developerzy partaczyli roboty…ono zatrudniają najwięcej obcokrajowców bo wiadomo cena…A ktoś kto prowadzi swoją działalność porządnie, nie pozwoli sobie na fuszere bo tym pracuje na kolejne zlecenia.

    1. Z deweloperami nie pracowałam, ale zdarza się że czasem wykonamy coś na zamówienie w domu klienta i wówczas kontakt mamy właśnie z ekipami. Dziwi mnie wówczas szefostwo które nie dba o swoich pracowników ( BHP czy podstawowe narzędzia typu… taśma, packa itp) i o klienta ( materiał ). Zgadzam się z Tobą – powinno się doglądać swojej piaskownicy jak najczęściej i nie oszczędzać na ekipie – wbrew pozorom zatrudnienie tańszej ekipy nie przełoży się na oszczędności ;)

  5. Przy budowie domu warto zatrudnić kierownika robót, to on pilnuje wszystkiego i jest odpowiedzialny za całość. U deweloperów również zdarzają się spore wpadki, tylko są lepiej tuszowane :) W każdym razie my rozważamy tylko własną budowę, mimo, że to krew, pot i łzy. Z resztą wiesz o tym najlepiej :)

    1. Oj tak – kierownik budowy jest sporym ułatwieniem! Nie mam pewności jak to jest do końca z tą odpowiedzialnością – moja siostra opowiadała mi, że jej znajomy od pół roku nie może użytkować budynku, bo kierownik zrobił złe przyłącze wodno – kanalizacyjne i miasto nie chce odebrać budowy… A więc przybyjamy sobie piątkę ! :D

  6. Właśnie takiego wpisu w sieci szukałem, dzięki!

  7. michał says: Odpowiedz

    Będąc w branży i oglądając osiedla budowane przez deweloperów opadają ręce i cycki… Od poziomu żelbetów wszystko jest spieprzone… przy oglądaniu mieszkań kierownik budowy drze sie do praktykantki ” weź ten środek i leć grzyb zetrzeć bo klient idzie oglądać…” Rozwiązania są dwa , budować samemu lub odżałować parę pln-ów i zabrać zaufanego fachowca na odbiór…

    1. :O Fantazyjnie! Nie miałam pojęcia, że deweloper jest w stanie wpaść na taki pomysł! W tym wypadku długa rękojma pewnie załatwia część problemów, ale fakt – fachowiec na odbiór jest dobrym pomysłem :)

  8. Kasia says: Odpowiedz

    Mówiąc o sytuacji, kiedy finansowo można sobie pozwolić, to mieszkanie u dewelopera, ale dom juz nie. W domu jest zbyt wiele rzeczy, które trzeba dopilnować, aby nie bylo potem rozczarowań. Właśnie zamieszkalismy z mężem w domu po 7 latach budowy, gdzie większość prac robilismy sami z rodzicami i bratem. Wizja i projekt byl od początku nasz, w trakcie wiele rzeczy musieliśmy zmienić, ale finalnie cieszymy się. Oczywiście jest wiele niedociągnięć, zwłaszcza od „fachowców”. Najgorsze jest to, że nie podpowiedzą ze tak czy tak bedzie lepiej, że warto zastosować jakieś rozwiązanie. Jak się pytalam w połowie prac, bo wyczytalam gdzieś w Internecie, albo znajomy coś wspominał, to wtedy slyszalam, że już się nie da, albo ze po co, to zbędne. Trzeba się upierać jeśli to ważne, ale jeżeli nie możesz być na budowie w czasie pracy majstra to nic nie zdzialasz, robia po swojemu. Trzeba więc biegać z poziomica, miarą i z uporem 5-latka dopytywac dlaczego, co to jest i po co.

  9. Bardzo przydatne i cenne porady. Warto kilka razy się zastanowić żeby uniknąć rozczarowania.

  10. Właśnie jestem przed podjęciem decyzji jak zakupić mieszkanie więc artykuł jak znalazł dla mnie.

  11. A. says: Odpowiedz

    Deweloper… Tak. Miało być pięknie, Miałam mieć klucze w styczniu. Potem w kwietniu. Dostałam w czerwcu. Przez to ekipa remontowa zostawiła mnie na lodzie, bo oni i tak nie zdążą. Więc mam mieszkanie, mam materiały, nie ma kto robić. Próbuję podpiąć media, deweloper mówi, że wszystko załatwione tylko iść i podpisać. Na miejscu okazuje się, że nie ma ważnych dokumentów, deweloper nie dostarczył bo twierdzi, że nie potrzeba. Aha i pojechał na 2 miesiące do Stanów. Co do samego mieszkania – i tak muszę kuć bo kontakty nie tam gdzie trzeba, odpływ nie tam. Robaczki zamalowane w ścianie. I chyba najgorsza rzecz, nie do zmiany za płytka wylewka by zrobić odpływ liniowy (lub rura setka za wysoko).

    1. Aż skóra cierpnie… W domu naszej klientki ekipa nie położyła izolacji na dobudowanym do bryły budynku balkonie ( pod spodem powiększono salon i całą bryłę przeszklono ). Po ostatnich ulewach na balkonie było wody kolana – okna drewniane stały w wodzie. Po spuszczeniu wody ekipa dosuszała ściany nagrzewnicami… efekt – drewno zapracowało o siły przełożyły się na szyby – a te popękały :(

  12. Ania says: Odpowiedz

    Szczerze to o ile uwielbiam Twoj blog i filmiki to ten post jest dosc mocno naciagany…nie mam nic przeciwko sponsorowanym postom ale ten brzmi za bardzo jak laurka i to taka na sile.

    „.Są to budynki, które mają zachwycać, a ich forma ma być aktualna nawet za 30 czy 40 lat.”….tiaaa….sa oczywiscie wyjatki ale jesli chodzi o domy stawiane przez developerow to Warszawa jest pelna koszmarkow od developera z okolic roku 2000 ;)

    I przygod z developerami ludzie maja tyle co z firmamy remontowymi…jak nie wiecej ;)

    Moja sugestia…rozumiem idee tekstow sponsorowanych ale o niebo lepsze sa nawet sponsorowane ale recenzje jakis sprzetow , produktow itp. z powiazanej branzy.

    U ciebie na przyklad idealne bylyby recenzje np V33, szlifierek, wiertarek …czekokolwiek powiazanego ;)

    1. Każda merytoryczna uwaga jest cenna :) Lubię takie komentarze! Pozdrwaima serdecznie :)

      1. Ania says: Odpowiedz

        No wlasnie staralam sie byc merytoryczna :)

        Rozumiem, ze reklamy sa potrzebne i wpisy sponsorowane tez bo praca nad blogiem i filmikami to tez praca.

        Za to ten wpis jak dla mnie totalnie nie pasuje do Twoich wpisow. Za to filmiki i wpis o farbach renesans…dla mnie super.

        Gdyby on byl sponsorowany to nie mialabym problemu…wiedzac, ze polecasz cos co naprawde Twoim zdaniem jest sensowne :)

        1. Razem z Renesansem szykujemy coś fajnego :D Mam nadzieję że Ci się spodoba :))))

  13. Chyba wiem o której budowie jest ten wpis. Mi po prostu jest szkoda inwestorów. Nie każdy musi się na wszystkim znać. Mieć czas by być 12h na budowie to też w dzisiejszych czasach luksus.
    Wydaje mi się, że dla takich osób idealnym rozwiązaniem jest nadzór inwestorski. Jeśli tylko znajdziemy odpowiednią osobę do bycia nami w Naszym przyszłym domu.
    My po otrzymaniu zlecenia w ciągu 5 dni spędziliśmy tam w dwie osoby łącznie 160 roboczogodzin. Piątek przeciągnął się nam do soboty. Jednak udało się zrobić więcej niż obiecaliśmy.
    Pozdrawiam w imieniu swoim i Jacka. Do zobaczenia pod koniec sierpnia.

Dodaj komentarz

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.