Ten co domem naszym będzie.

IMAG0399

Nie powiem, by było łatwo – bo łatwo nie jest. To, że jest ciężko, nie oznacza, że jest fatalnie. Na pewno jest optymistycznie i radośnie – do tego ciężko bo pracowicie…. Tak wyglądają nasze ostatnie dwa  lata. Początek miał miejsce dwa lata wstecz, w momencie zakupu naszego ” miejsca ” i od początku było raczej nienormalnie – inaczej niż wszędzie indziej. Historia naszego budynku jest niecodzienna, nie do końca wyjaśniona, a miejsca, które przyciągają nasze psy są co najmniej niepokojące – bo jak wyjaśnić ich miłość do sufitu w łazience? Brzmi nieskładnie? To dobrze, bo tak własnie jest z historią naszego miejsca.

IMAG0397

  I pomyśleć, że dwa miesiące przed zakupem siedzieliśmy nad brzegiem Wisły snując plany i popijając wino. Nie przewidzieliśmy rozwoju sytuacji, rozmyślaliśmy o innym kierunku – w naszych najśmielszych wizjach nie planowaliśmy otwarcia własnego biznesu, bo do tego potrzebowaliśmy miejsca. Nie myśleliśmy o posiadaniu własnego kąta – bo to wiąże się z ogromnymi sumami, na które nie mogliśmy sobie wówczas pozwolić. Nawet kredyt był w sferze marzeń – tej nierealnej sferze do spełnienia. Jedyne czym dysponowaliśmy to marzenia, umowa o dzieło,wynajęta kawalera ( o porażającym metrażu  22 m2) entuzjazm i siebie na wzajem – z czego to ostatnie dodawało nam siły. Na szczęścicie Bóg czuwał – w sumie czuwa zawsze,nieprzerwanie w każdej chwili naszego życia :) Chwała Ci!

Zastanawialiście się kiedyś nad zakupem gruntu lub nieruchomości od Agencji Mienia Wojskowego? Raczej nie, prawda? Prawdopodobnie wielu z Was nawet nie wie, że jest taka możliwość. Ja również nie miałam tej świadomości, o wszystkim dowiedziałam się od taty. Przeczytanie oferty, wizja lokalna aż w końcu zapadła decyzja – decydujemy się na ten krok :) Resztę zawierzamy Bogu – on już nas pokieruje :)

Kupiliśmy nieruchomość – obiekt po nieczynnej jednostce wojskowej, nieopodal mojego rodzinnego miasta. Budynek o powierzchni około 200m parteru, rankanciapy  i  około 16 arów gruntu. Jaka cena? Za tyle nie kupilibyśmy nawet działki w tej okolicy ;)

Są niestety minusy – kompletny brak jakiejkolwiek dokumentacji technicznej budynku. Nie wiedzieliśmy jak biegnie prąd, kanaliza, woda…. Jaką techniką jest zbudowany budynek. Nie wiedzieliśmy nic. Sam budynek stał nieogrzewany blisko przez 15 lat a wilgoć stała się jego najbliższą towarzyszką. Zdjęcia które Wam pokazuję zostały wykonane zaraz po zakupie i oddają faktyczny stan rzeczy, który wówczas tam zastaliśmy…

IMAG0399SAM_3278SAM_3399 SAM_3402

IMG_7417IMG_7419

Niestety nie działało nic- wszystkie instalacje do remontu :( Niby studnia głębinowa była- ale gdzie? Gdzie jest szambo? Jak biegną rury?  Przekopaliśmy działkę wzdłuż i wszerz próbując namierzyć ich miejsce. W międzyczasie odkopaliśmy schron ( o którym nie mieliśmy pojęcia ), zauważyliśmy zasypane piwnice pod naszymi komórkami i spostrzegliśmy, że nasz główny budynek ma baaardzo głębokie fundamenty – do ławy fundamentowej się nie dokopaliśmy. W między czasie odkrywaliśmy schody, które prowadziły znikąd donikąd i po prostu tkwiły w ziemi wraz z niemieckimi kluczami nastawnymi…

IMG_8362 IMG_8365

Parę miesięcy po zakupie dowiedziałam się, że trzy osoby popełniły samobójstwo w naszej kotłowni – strzałem w głowę. Mamy jednak jedno miejsce, w którym cierpnie mi skóra… Łazienka. To tu nasze psy siadają i patrzą się w sufit ( w jeden kąt ) – jakby coś się tam czaiło. Bazyl, Friga jak i najmłodsza ( a ich córa) Balbinka. Trochę to mroczne i niepokojące… Może to szczury biegające po strychu?

Dopiero teraz, po dwóch latach mogę powiedzieć, że udało się nam dogrzać i  osuszyć budynek – swoją drogą poodpadały prawie wszystkie tynki, poodparzały się posadzki.  Mamy wyremontowane wszystkie instalacje. Dopiero w tym tygodniu wstawimy nowe okna, co rozpocznie „ten główny remont” który przybliży nas do zamieszkania na swoim. Cieszę się :)

Jest dobrze :)

Pozdrawiam,

Ania.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

47 Comment

  1. Kochana jesteście bardzo dzielni, gratuluję determinacji :) A z tą łazienką, może sprawdzić dokładnie strych w tym miejscu ? Buziaki aga

    1. Hej Aga :) Strych obecnie nie ma żadnej ściany działowej – jest ogromnym pomieszczeniem z dużą ilością belek – szukałam tam gniazda szczurów, ale nic nie znalazłam…. Nawet szczury w tej sytuacji byłby dobrym rozwiązaniem – tym bardziej, że wierzę, że zwierzęta widzą więcej niż my…. :( Dzięki za miłe słowa :)
      Pozdrawiam :)

  2. Ja to bym się bała w takim miejscu zamieszkać… A jeśli to nie szczury?

    Taki żart! Trzymam za ten remont kciuki. Cieszę się, gdy ktoś próbuje ratować budynek :))
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    1. Dominika a co jeśli masz rację? To miejsce będzie nad wanną – będę miała w co się wpatrywać…. Poważnie to jestem dość lękliwa ;)
      Pozdrawiam! :)

  3. To jest dopiero dom z historią! Wow!

    1. Zawsze marzyłam o domu z historią – tylko że ten, który przypadł nam w udziale ma ją nieco mroczną…

  4. Nie bój się sufitu, psy wypatrują korników drążących tunele w drewnianych belkach na strychu :) one po prostu są w stanie to słyszeć… A znajomych możesz dalej straszyć że masz prawdziwy „dom z duszą” ;)

    1. Moniko, wszystko fajnie z tymi belkami, ale w suficie ich nie ma belek ;)
      Jednak byłoby przyjemnie, gdyby było tak jak napisałaś :) Pozdrawiam!

  5. O, ja juz kiedys slyszalam o takim psie co w sufit sie wpatrywal, jak by cos tam widział. Pamietam, ze rozwiazanie bylo prozaiczne, ale za cholere nie moge sobie przypomniec, jakie.

    Napelnijcie ten dom dobrą energią po prostu, on tego potrzebuje.

    A do tego schronu się dostaliscie??

    1. Ja stawiam na szczury biegające po strychu… Dostaliśmy się do schronu – wrzucę zdjęcia niebawem :)

  6. Będzie pięknie. Trzymam mocno kciuki!

    1. Dziękuję za kciuki i dobre słowa :) Będzie jak piszesz – na pewno ;)

  7. Wow, wow i jeszcze raz wow!:))) Jesteście niesamowici! Zdecydowanie podziwiam za odwagę i trzymam z całej siły kciuki:) Pozdrawiam ciepło.

    1. W tamtej chwili nie mieliśmy nic do stracenia ;) Dzięki za doping!
      Pozdrawiam :))))

  8. Niesamowity potencjał drzemie w tym budynku i jestem pewna, że gdy już przetrwacie najgorsze, zostaniecie nagrodzeni najpiękniejszym dla was miejscem na świecie – Waszym domem. Trzymam mocno kciuki!

    1. Tak – potencjał ma ogromny – mam nadzieję, że go wykorzystamy :)
      W głowach planujemy, snujemy marzenia… Już teraz jest nieziemsko, myśląc o tych wszystkich przyjemnościach, które są przed nami :)

  9. Ooo, ja marzyłam o takim niestandardowym domu ..

    Ale z tym sufitem można gdybać i się pocieszać, ale ja radziłabym zawezwać egzorcystę. Można nie wierzyć w działanie Złego, ale jemu to zupełnie nie przeszkadza, poza tym lubi się sprowadzać z kumplami do miejsc, gdzie się działy złe rzeczy –> 3 samobójstwa to ogromnie złe rzeczy i ja bym się osobiście mocno zdziwiła, gdyby w tym budynku po nich złe siły nie zamieszkały. Znam przypadki, kiedy 8mio letni chłopcy rzucają kilkoma 100kilogramowymi mężczyznami o ścianę jedną ręką – nie można tego wytłumaczyć chorobą psychiczną, opętania to rzeczywistość. A i bez użycia człowieka Zły może nie tylko straszyć, ale i napastować fizycznie. Polecam przeczytanie książki „Zbaw nas ode złego” (nie film-film jest bardzo luźnym nawiązaniem zakłamującym temat) w której jest sporo autentycznych informacji o działaniu sił w domach „nawiedzonych” i konferencje ks. egzorcysty P. Glasa na YT, żeby się ogólnie zapoznać z problemem. Nie mainstreamowo życzę opieki Maryi – największego postrachu węża ;)

    1. Dzięki Aniu :)
      Na pewno poświecimy dom, bez tego raczej tam nie zamieszkamy :D Na chwilę obecną czuję się w nim komfortowo, nawet wybitnie spokojnie…. Dzięki za podane tytuły – na pewno sięgnę, bo temat w sam raz dla mnie :) Mam nadzieję, że nie będziemy zmuszeni szukać pomocy u egzorcysty. Opiekę Ojca czuję każdego dnia – jakbyśmy żyli pod niewidzialnym parasolem :)
      Pozdrawiam :))))

      1. Właśnie muszę się przyznać, że bardzo mnie zafascynował temat ogólnie, bo sama poszukuję domu i nawet już boję się marzyć o czymś „wyjątkowszym” mimo, że, a może dlatego właśnie, że jestem architektem .. a jakoś budowa nowego chyba nas przerasta. Ale post przeczytałam pobieżnie, bo zawsze mam wyrzuty sumienia jak nie pracuję ;) Więc potraktowałam Was jak niezorientowanych, przyzwyczajona, że zwykle trzeba tłumaczyć jak krowie [..] ;p Trochę było mi głupio jak się w końcu doczytałam, jak to napisałaś w nowym poście – człowiek się ciągle uczy pokory. Ja miłość Taty dopiero od niedawna odkrywam, prawie zawsze byłam, jak mi się zdawało „po dobrej stronie mocy”, ale nie znałam miłości ziemskiego za bardzo toteż i obraz Niebieskiego miałam spaczony. Może ufność wszystko może rozwiązać, ale z drugiej strony podobno najskuteczniej oczyszcza się dom sprawując w nim Eucharystię, czy nie byłoby to niesamowite, kiedy Przemienienie nastąpiłoby w Waszym własnym domu? nawet jeśli de facto nikogo nie trzeba będzie wyganiać, miejsca zostają naznaczone i dobrymi „wydarzeniami” :) Tak czy owak ja na bieżąco Wam będę „kibicować” po swojemu (nieskromnie wierzę, że najskuteczniej ;) ) Robicie świetne rzeczy więc i tu pewnie się uda :)

        1. :) to dopiero wyzwanie dla architekta – zbudować, lub zaprojektować własny dom! Na pewno będzie wspaniały – nie ważne czy zbudowany od podstaw czy z rynku wtórnego. Ostatnio rozmawiałam z Przemkiem na temat jak najszybszego zamieszkania…. Trochę mnie przestraszył tym co powiedział. Uważa że czuje się w tym miejscu trochę nieswojo, jak by go coś obserwowało i na pewno nie pędzi żadnej nocy w tym budynku zanim się go nie poświęci. No! To by było coś! Może uda się namówić naszego x. Adam :D
          Dziękuję za Twoją obecność :)

  10. Trzymam kciuki za Wasz remont. Będę śledzić postępy! Mega przedsięwzięcie ! :)

    1. Super! Więc zapraszamy, cieszę się że zagościsz na dłużej :)))

  11. Mam nadzieję, że będzie dużo info o całej inwestycji :)

    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

  12. Ah! Mam nadzieje na solidna porcje zdjęć do każdego następnego wpisu bo jestem niesamowicie ciekawy co i jak!:)

    1. Pawle jeden aparat już rozwaliłam przez wszędobylski kurz – mam nadzieję, że ten przetrwa ;)))

  13. Jakie to wszystko niesamowite! Aż poczułam ciarki na plecach, gdy wspomniałaś o suficie… Dom z charakterem – nie jakiś surowy, chłodny projekt dopiero co wybudowany…

    Trzymam kciuki – oby wszystko się powiodło – i szybciej! ;)

  14. Coś niesamowitego :) Straszne ale bardzo interesujące, chyba każdy jest ciekawy jak to będzie wyglądało dalej :) Sama mieszkam w starym domu i różne rzeczy się odkrywa, ale zwykle są na zewnątrz zakopane. Pozdrawiam.

  15. Powierzchnia do projektowania i zmian rewelacyjna, ale chyba nawet jako architekt – podziwiam za odwagę i mocno trzymam kciuki, bo na pewno będzie świetnie!!

  16. Cudownie! Trzymam kciuki za kolejne kroki w tworzeniu Waszego miejsca! :)

  17. Nie pomyślałabym, że można kupić do od takiej Agencji ani tym, że ona w ogóle istnieje. Ale skoro w tej lokalizacji nie kupilibyście nawet działki to się opłacało. A jakie będą wspomnienia :)

    1. Opłaciło się i watro ich sprawdzać, bo można kupić świetne działki nad jeziorami, brzegiem morza lub z widokiem na góry za bezcen :)

  18. Aniu…złą energię trzeba dobrą wygonić, a taką z pewnością tam przynosicie ;-). Życzę powodzenia, bo przed Wami długa droga ale fascynująca i pełna niespodzianek. Ale przecież niespodzianki też bywają miłe ;-). Buziaki ;-)

  19. Rzeczywiście widać jak dużo pracy na was czekało.

  20. Ryzykowny krok, ale takie często okazują się najlepszą decyzją życia. Miejsce może nieco przerażające, ale klimatyczne, a po remoncie z pewnością okaże się bardzo przytulnym azylem.
    Gratuluję pomysłu !

  21. Życzę, żebyście zrealizowali Wasze cele, wytrwałości!

  22. Potencjał jest, żeby tylko nie zabrakło wytrwałości i odwagi. Trzymam kciuki! Z resztą na pewno sobie poradzicie!

    1. Oby nie udało się nam zmarnować tego potencjału :) Dzięki :D

  23. rany szacun za odwagę….powiem ci że bardzo mnie niepokoi twój sufit w łazience…..aż mam ciary na samą myśl :P

    1. Aniu zobaczymy co przyniesie rozwój sytuacji – na razie staram się nie nakręcać :D Z natury jestem lękliwa więc takie sytuacje to doskonała pożywka dla mojej wyobraźni :)

  24. Pamiętam jak na wkręconych warsztatach wspominałaś o tym miejscu. Kurcze odważni jesteście, ale myślę, że Wam się uda wyczarować z tego miejsca wasze marzenie!

  25. Podziwiam, naprawdę, bo musiało was to kosztować masę pracy, a efektów pewnie długo nie było widać.
    Ja słyszałam, że od wojska można kupić nieruchomości, ale często z niespodziankami. W sumie sama bym chętnie kupiła dom, nawet taki z duchami, o ile kosztowałby na tyle mało, żeby było mnie stać. Bo na razie o czymś własnym, to mogę jedynie marzyć. W zjawiska nadprzyrodzone nie wierzę i sprawa psów na pewno się niebawem wyjaśni.
    No i bardzo bym chciała mieć swój własny schron, tak na wszelki wypadek. Wyposażyłabym go sobie w jakieś puszki, lampki led przenośne i inne takie niezbędne rzeczy, bo mamy teraz taką sytuację, że nie wiadomo, czy się kiedyś nie przyda.

    1. Planujemy reaktywować schron – trzeba by go było oczyścić z ziemi i szczurzych kości, pociągnąć prąd i pomyśleć o jakimś zamknięciu – puki co jest wiecznie otwarty i przesiadują w nim psy ( bo chłodniej ). Dom ma pełno niespodzianek i o ile początkowo cieszyło nas ich odkrywanie to teraz wiemy, że każda niespodzianka szarpie nas mocno po kieszeni… Najbardziej dają nam w kość puste przestrzenie pod wylewkami…. Efektów jeszcze nie widać, choć już bardzo odczuliśmy je finansowo. Też przeraża mnie to co dzieje się na arenie międzynarodowej :(

  26. Podziwiam! Ale ku pokrzepieniu powiem, że 8 lat temu moi rodzice kupili nieruchomość po hurtowni chemicznej. To była totalna rudera (nie ma co owijać w bawełnę). Dziś to piękny dom z cudownym ogrodem i częścią przeznaczoną na działalność handlową. Pracy ogrom, nerwów i łez ogrom, ale co jak nie własne miejsce jest tego warte? My kiedyś czailiśmy się na działkę sprzedawaną przez Lasy Państwowe. Przepiękne miejsce na spokojnej ulicy, mnóstwo drzew itp. ale niestety plan zagospodarowania przestrzennego wykluczał budowę nawet małego domu ;( więc liczę, że to wymarzone miejsce jeszcze gdzieś na mnie czeka :)

    Pozdrawiam

  27. to się nazywa wyzwanie, życzę dużo siły, wytrwałości i cierpliwości w osiąganiu wymarzonych celów remontowych i rozwoju firmy

    1. Dziękuję – miłych słów nigdy za wiele :)

  28. Nie wiem dlaczego dopiero teraz dotarłam do tych remo towych wpisów. Fajna historia! I ten Bóg… Znam go, dobry jest! Zawsze działa ku dobremu więc czeka Was wspaniały fonał i piękny bieg. Bardzo kibicuję!

Dodaj komentarz

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.