Co się działo, gdy tu mnie nie widziano.

1

Zastanawiam się, czy mogę napisać że, działo się dużo w czasie w którym łokcie poznały kolana… Chyba tak. Co ciekawe mimo zaistnienia tej dysproporcji nie mogłam narzekać na brak wewnętrznego spokoju – w końcu zrozumiałam że mnogość zajęć wcale nie wpływa na uczucie braku wspomnianego stanu ducha. Lipiec na dniach zostanie Sierpniem, Przemek bez przerwy mi imponuje, a  miniony natłok pracy pozwolił mi na poznanie Spokoju. To miało miejsce w czasie mego niebytu:

1.Remontowe sprawy.

Byłam tu – w miejscu z którego nadaję. Wspominałam Wam że, musieliśmy zbić wszystkie posadzki aż do mega krzywego podkładu podłogowego, który wyrzucał w powietrze więcej pyłów niż ciągniki które obecnie pracują przy żniwach? Przemek zadecydował, że również tej warstwy musimy się pozbyć ponieważ różnice w wysokości sięgały nawet 20 cm. Więc i to skuliśmy, przy okazji ocieplając fundamenty od wewnątrz budynku. Wylaliśmy nowy podkład podłogowy, na który położyliśmy styropian, folię i całą podłogówkę. Przy naszej dwójce zajęło to ostatni miesiąc. Było ciężko fizycznie, ale wypoczęłam mentalnie. Przyjemnie było siedzieć na styropianie ramię w ramię z mężem popijając kawę. Mimo że dzień zaczynał się około 7 a kończył po 22 z dorobkiem w postaci  grubej  lazury na ciele zbudowanej z potu wraz z domieszką małych, czarnych, wkurzających robaczków. To był z całą pewnością najprzyjemniej spędzony czas w moim życiu. Jam szczęściara! Sprawy remontu zakończyła ekipa zewnętrzna kładąc posadzki w ekspresowym tempie 3 godzin. Jesteśmy zadowoleni.

3d

2.Meble z odzysku.

W tym temacie wzbogaciliśmy się znacząco. Strupki które miały trafić do kotłowni trafią do nas. Poza zabidzonymi szafami kolejowymi które powstały zaraz po wojnie i straszą nie tylko wyglądem ale również zapachem, przytrafiły się również piękne egzemplarze polskiego designu o ponad czasowej formie. Przed nami skombinowanie transportu – z sosnowych szaf będziemy składać coś na wzór zabudowy typu komandor. Będziemy  je odnawiać na przekór kotłowni. To będzie prawdziwe wyzwanie, bo mamy podobne choć różne koncepcje  ich rozkładu. Porozumieliśmy się za to w kwestii koloru – poprzestało na czymś co przypomina krecie futerko. Jest tam również piękny stół , który początkowo będzie pełnił funkcję serca domu, by po czasie przeistoczyć się w wyposażenie domowego biura. Mam nadzieję że w miarę  szybko skonstruujemy nasz wymarzony stół – jak to mówią… Szewc bez butów chodzi.

e

 

3. Słowo na koniec.

Wiecie o co chodzi z tym Spokojem? Ja chyba zaczynam się w końcu domyślać, bo ta ciężka fizyczna praca dała mi spełnienie – spełnienie dobrze wykonanej prostej w słowach roboty. Nie miałam czasu ani chęci obserwować informacji, słuchać głupot nastawionych na zysk pseudo skromnych ludzi. Mój mózg odpoczął a ja wracam – pełna czegoś na kształt szczęścia, spełnienia, miłości i samozadowolenia. Moje kobaltowe fotele w chwili obecnej są już prawie gotowe – piszę siedząc na jednym z nich w moim przyszłym salonie. Pod ręką mam kawę, pod stopami idealną podłogę, która po wyschnięciu zostanie pomalowana żywicą epoksydową. Podnosząc głowę widzę gładkie ściany wykończone tynkiem. Gładzi powiedzieliśmy stanowcze NIE.  Niczego mi nie brakuje – mam wszystko o czym mogłabym marzyć.

 

kochamgo

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

14 Comment

  1. Ho ho u mnie dzień wyglądał przez ostatni miesiąc podobnie, z tym, że ja pomagam remontować stary drewniany dom:) Do zrobienia było wszystko, a najgorsze było odkrywanie i czyszczenie wszystkich drewnianych bali w środku domu:) A w tzw „międzyczasie” czyszczenie drzwi ze starych powłok (10 szt!), odnawianie 3 starych szafek, 2 dużych szaf, 2 kufrów i 6 krzeseł… uff nawet nie myślałam, że można w takim ekspresowym tempie coś odnowić:) Najlepsze jest to, że wszystko robiłam na świeżym powietrzu (no prawie), więc wakacje w ruchu mam zaliczone:) Pozdrawiam!

    1. O! Z drzwiami możemy przybić sobie piąteczkę – też oczyszczałam te które będziemy u nas montować :) Marzył mi się stary drewniany dom, ale nie ma tego złego – ten też pokochałam :) Sporo jak na jedną osobę! Czyli opalenizna również zaliczona? :) Pozdrawiam!

  2. Ciężka praca, którą „dzielimy” z najważniejszą osobą w naszym życiu to najlepsza forma odreagowania od całej tej gonitwy. My z M jesteśmy na etapie porządkowania ogrodu, malowania fundamentów itp. Robota żmudna ale dobrze jest być razem
    Po ślubie planujemy remony domu rodzicow tak by stworzyć swój własny kąt i też chcemy zrobić jak najwięcej sami, bez pośpiechu
    Wasz domek z pewnością będzie piękny i pełen miłości
    Pozdrowienia dla Was

    1. Aniu widziałam Wasze zmagania :) Macie szczęście że udało się Wam odnaleźć – oboje kreatywni, pracowici. Dom moich rodziców jest nieplastyczny i ciężko było by wygospodarować dodatkową przestrzeń dla nas, ale mam nadzieję że w przyszłości to oni zamieszkają z nami. Fajnie że będziecie razem, że macie taką możliwość na stworzenie domu wielopokoleniowego – o takim zawsze marzyłam :) Zgadzam się z tym co napisałaś o wspólnej pracy – jest dokładnie tak jak to ujęłaś! Pozdrawiamy!

  3. Rafał says: Odpowiedz

    Co do równania podłogi to szacunek. Dzięki za zdjęcia ze szczegółami, zwłaszcza podłogówki, bo ostatnio szykuję się do tego tematu w łazience i warto się doedukować.
    Wrzuć zdjęcia tych starych mebli lub zrób oddzielny post, jestem ciekaw metamorfozy „przed i po”.

    Życzę żeby nie zabrakło Wam siły i wytrwałości :-)

    1. Postaram się! Podłogówka to nie problem – w sumie nie żaden problem, na pewno w pojedynkę sobie poradzisz :) Zdjęcia staruszków wrzucę gdy tylko ściągnę je do siebie. Dzięki, Tobie również powodzenia! :)

  4. Oj tak, praca fizyczna, taka od rana do nocy, to coś, co – paradoksalnie – naprawdę daje wytchnienie i odpoczynek. Również miałam bardzo intensywny lipiec i teraz, kiedy dzisiaj cały dzień leniuchuję, mogę powiedzieć, że dawno nie byłam tak zrelaksowana i psychicznie spokojna. I choć wszystko mnie boli, a tu i tam straszą siniaki i zadrapania, to mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa :)

    1. Szczególnie patrząc na efekt pracy :) Widziałam Wasze zmiany, piękne podłogi i to że mkniecie do przodu :) Po cichutku Was podglądam i kibicuję :)

      1. Chyba zostałam z kimś pomylona, bo u nas jeszcze żadnych podłóg nie ma, a i zmian nie za wiele ;)

        1. Przepraszam! Już wiem czemu i z kim :D
          Cieszę się że weszłaś z postami budowlanymi – sama myślałam że jest to nieciekawe dla moich czytelników i sama od nich stroniłam, ale złapałam się na tym że jest inaczej :)
          Pozdrawiam!

  5. Niecierpliwie czekam na kolejne posty. Uwielbiam patrzeć jak rosną domy, prace remontowe idą do przodu no i czekam na tą wisienkę na torcie czyli urządzanie wnętrza :)) Trzymam kciuki i ściekam :)

  6. Ciężka praca popłaca :) Warto czasem się zmęczyć zeby potem z dumą przyglądać się efektom. Remonty to zazwyczaj ciężka praca i nie lada wyzwanie. Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na kolejne etapy. Pozdrawiam!

  7. Ciężka praca popłaca :) Warto czasem się zmęczyć zeby potem z dumą przyglądać się efektom. Remonty to zazwyczaj ciężka praca i nie lada wyzwanie. Trzymam kciuki i z niecierpliwością czekam na kolejne etapy. Pozdrawiam!

  8. Praca fizyczna to często ciężki orzech do zgryzienia jednak po całym dniu mordęgi człowiek czuje się lepiej psychicznie. Jeśli chodzi o remonty to osobiście za nimi nie przepadam i staram się ich unikać albo zlecam je komuś innemu. Zdecydowanie bardziej wolę dekorować wyremontowane wnętrze :)

Dodaj komentarz

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.