Blog,  Codzienność,  Nasz dom

Poduszki w kwiaty. Ogród w salonie.

Jesień mnie zaskoczyła. Przyszła znienacka. Być może dlatego że lato w tym roku skończyło się w lipcu… potem przyszła pewnego rodzaju pogodowa nijakość. Nijakość mnie uśpiła.  Obudziło natomiast słońce, które od kilku dni przypomniało sobie o naszym adresie geograficznym i jak gdyby nigdy nic zawisło nad domem. Delikatny wiatr zaczyna wiać od pól – dla mnie to kolejny znak. Gdy ten ostatni nabierze na sile i zacznie śpiewać to wówczas pożegnam jesień.. Póki co mam zamiar się nią nacieszyć – to moja ulubiona pora roku. Dom zaczyna na powrót  grać pierwsze skrzypce. Być może dlatego zwróciłam się ponownie w jego kierunku. Planowałam pokazać Wam je już wcześniej, ale myślę że nadal są aktualne. Nasze nowe poduszki w kwiaty.

Ktoś z Was napisał że nasz salon jest ” jakiś taki nie Wasz „. Kurczę – trochę racji w tym było.  To było w … czerwcu ( tak myślę ). W sierpniu pojawiły się poduchy, a raczej poszewki których szukałam od kilku miesięcy – kwieciste, wielobarwne przywodzące mi na myśli tapety Morissa.  Kupowane w ciemno, z dużą obawą i wbrew sobie. Bo widzicie  ( przyznam się jak na spowiedzi ) kupione za pośrednictwem Aliexpress. Miotałam się kilka tygodni – kupić / nie kupić ? Obawiałam się wszystkiego – że firma wyzyskuje pracowników,  używa zakazanych substancji. Gdzieś tam na końcu kolejki obaw uplasowała się jakość materiałów.  Mimo wszystko zamówiłam – po miesiącu zamówienie dostarczyła Poczta Polska. Zwykła, koperta w formacie A4 a w niej 10 poszewek. Odpakowałam.

6

Sam materiał ciężki do określenia – coś jak tkanina z konopi (?) .  Wzór nadrukowany, całość starannie obszyta z niewidocznym suwaczkiem. Format 45/45 cm. Po paru miesiącach użytkowania jestem zadowolona – mimo intensywnego eksploatowania nic się z nimi nie dzieje . Jeszcze jestem przed pierwszym praniem, nie wiem więc jak zachowają się w kontakcie z wodą. Mam nadzieję że nie stracą intensywności barw, nie zaczną się mechacić czy rozciągać gubiąc swoją kwadratową formę. Jedna poszewka wyniosła mnie po przeliczeniu około 10 zł. Wypełnienie zakupiłam u polskiego producenta – tzn całą poduszkę.  Dobrze wypełnione, miękkie i sprężyste – tu  koszt około 14 zł. Sumując jedna poducha kosztowała około 24 zł.

Nie zależało mi na niskiej cenie a na samym motywie. Kwiecistych na naszym rynku niestety nie znalazłam. Samo wejście na Aliexpress to świadome przejście do innej czasoprzestrzeni.  Wchodząc tam musisz liczyć się z faktem że Twoje poszukiwania będą trwały dłużej niż być sobie tego życzył. Ilość ofert jest oszałamiająca a ilość wyników zależna od wpisania odpowiedniej frazy. Znajdzie się tam chyba wszystko – od bibelotów, po części zamienne do Husqwarny.  Gdyby kogoś z Was interesowały poszewki podrzucam Wam link do oferty:

KLIK

5

7

10

Poduszki w kwiaty nie są obecnie modne – mnogość barw i motywów jest raczej ciężkim orzechem do zgryzienia jeśli chodzi o wnętrza. My natomiast nigdy nie myśleliśmy o monochromatycznym domu. Może i kolory nie pasują do siebie, może i wprowadzają bałagan, ale nam się tak podoba. W takim wnętrzu czujemy się dobrze.

Odkryłam kolejne plusy życia na wsi. W czasie spacerów z Fifi i Niko doszliśmy do miejsca w którym mieszkańcy wyrzucają niechciane zielone odpady. Nie jest to działanie destruktywne dla środowiska czy chociaż by nieatrakcyjne wizerunkowo dla krajobrazu. To jest całkowicie niewidoczne i gdyby nie fakt że polazłam za psami w rejony bagien to pewnie nigdy bym się nie dowiedziała o tym miejscu. Za wyższą trawą oczom ukazał się obszar około 100m2 zarośnięty… dynią! Raczej ozdobną bo z brodawkami :) Wróciłam w to miejsce z taczką i kilkanaście okazów mam obecnie na podwórku a  kilkanaście innych już udało mi się rozdać po rodzinie. Początkowo dynie te można było jeść –  smaczne, słodkie – pyszne! Z czasem jednak gdy traciły zielony kolor na rzecz żółtego ich skórka zrobiła się tak twarda że niemożliwe jest jej ściągnięcie. Skoro są tak twarde to przeniosłam kilka do domu – zacznę je malować i posłużą mi za dekorację :) Chodzimy również na spacery z łopatą bo nieopodal rośnie topinambur – to taka alternatywa dla ziemniaków.  Nie zamierzam sadzić go u nas  – jest silnie rozrastającą się rośliną dlatego pasuje nam, że możemy wybrać się na spacer po dziko rosnący :)

Widzieliście na FB galerię zdjęć Waszego autorstwa? Jeśli nie, to koniecznie wpadnijcie by zobaczyć jakie piękne zdjęcia dostałam od Was :) Wasze prace są ekstra! Moje poduszki w kwiaty również! ;)

Pozdrawiam, Ania :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

20 komentarzy

Pozostaw odpowiedź Kasia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.