Ozdoby własnoręcznie wykonane.

1

W mojej rodzinie przetrwało mało pamiątek – raptem parę zdjęć z dzieciństwa dziadków. Wojna zabrała dużo – familię , majątek i pamięć. Zazdroszczę  tym  z Was którzy mogą otaczać się przedmiotami, które bezpośrednio obcowały z Waszymi przodkami – niestety w naszej rodzinie nie przetrwały takie nośniki pamięci… Być może dlatego otaczamy się z Przemkiem starociami – staramy się stworzyć miejsce wręcz przesiąknięte naszą pracą. Chciałabym by nasze wnuki, prawnuki miały możliwość poznania nas właśnie poprzez te przedmioty – byśmy mogli zasłużyć na ich sympatię, podziw i pamięć. Świadomie zrezygnowaliśmy z przedmiotów masowej produkcji – obiecaliśmy sobie że nie będziemy kupować plastikowych ” ozdób ” wytworzonych hen daleko, przez małe rączki w żółtym odcieniu. Fakt – nie jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować produktów – made in china – ale ograniczymy ich obecność do minimum.

1

Idą Święta Bożego Narodzenia – jedne z najbardziej wydupczonych przez komercję  dni w całym roku. Oczy krwawią od nadmiaru kolorów, brokatów, faktur, struktur. Ludzie w amoku przeciskają się z wózkami wypełnionymi po brzegi spożywką której nie przejedzą, ozdobami choinkowymi które za rok wymienią… bo stylizejszyn im się zmieni, bo co innego będzie modne, co innego wkroczy na salony. To już nie jest święto religijne  – to święto konsumenckie. Więcej! Taniej!…. a to co już wyprodukowane światu odbije się czkawką niestrawności.

Co wspólnego ma pierwsza myśl z drugą? Wbrew pozorom wiele. My dopiero zaczynamy tworzyć naszą historię – bagaż doświadczeń który przekażemy dalej naszym dzieciom, bratankom, siostrzeńcom.  Nie chcemy by zostały po nas pierdolety, nie chcemy przykładać ręki do konsumpcjonizmu , nie chcemy by środowisku odbiło się czkawką nasze życie. Po śmierci chcę by zjadły mnie robaki a nie tkwić w ziemi przesiąknięta konserwantami. Doszłam do robaków a miało być o ozdobach na naszą strojną zieloną pannę – ok, wracam na tory.

2

3

4

Po naszym warsztacie pajtoczy się dużo sensownych odpadków które mogłam ponownie wykorzystać – cienkie elementy mahoniu i jesionu przeistoczyły się w zawieszki – to właśnie one przystroją naszą choinkę. Elementów będzie mało – cyklicznie rok w rok będziemy tworzyć nowe ubogacając nasze zasoby w wzory. W tym roku będą to ptaszki i gwiazdy – być może zawisną również orzechy i plastry suszonych owoców.  Z grubszych elementów wytoczyłam miseczki i talerzyki – część z nich pewnie rozdamy w postaci świątecznych podarków.

5
7

6

Każdy ptaszek jest inny. Wzory namalowałam pędzelkiem i tuszem – całość zabezpieczona została olejem słonecznikowym ( zwykłym ). Taki sposób na relaks w niedzielny wieczór.

Spokojnego finiszu adwentu – kochani nie zaorajcie siebie, swoich mężów, żon czy dzieci – wszak nie rozchodzi się o pełną lodówkę czy porządek w chałupie…

Pozdrawiam, Ania.

 

 

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

10 Comment

  1. Piekności!
    Mam identyczne spojrzenie na święta.
    U nas rokrocznie coraz mniej zostaje bombek ( kot i dzieci robia swoje) za to coraz więcej z nami drewna, owoców, ciastek i hmm nowatorskich ozdób naszych synów:) W zeszłym roku robili mini samoloty z papieru i naprawdę to było super! My w warsztacie tniemy sobie na plasterki kawałki brzozy i mamy piękne kółeczka na choinkę:) Ich surowość jest urocza!
    Pozdrawiam
    Ola

  2. Aniu, o jak bardzo sie z Tobą zgadzam. Podobny wpis dziś popełniłam. U nas wiszą ręcznie robione ozdoby. Przez nas, przez dzieciaki, przez moją mamę. Co roku dokładamy coś drobnego, pierniczki. Ten „dizajn” jest ponadczasowy A Twoje ptaszki są cudne

  3. Dobrze napisane
    U nas w domu od jakiś ładnych paru lat nie biegamy z mopami i ścierami, nie odsuwamy szaf i nie sprzatamy jak na przyjazd królowej. Ot zwykłe cotygodniowe sprzątanie.
    Za to spędzamy czas razem. O to chodzi w święta.
    Ozdoby choinkowe te same od kilku lat. U mamy chińskie piękne bombki a u mnie DIY ☺
    Twoje ptaszki są piękne ❤ Cudownie, że chcecie tworzyć swoją własną piękną historię ☺
    Życzę Wam spokoju i spełnienia ☺
    Pozdrawiam Anna

  4. Ja od dwóch lat wytwarzam ręcznie robione ozdoby, z masy solnej, z filcu, papieru. W tym roku próbuję z masą porcelanową. Tak sobie ostatnio pomyślałam, że jest to jednak tak czasochłonne zajęcie, że powinno się te ozdoby przekazywać dzieciom ;) Ale brokat lubię, zawszę trochę go dosypuję do moich ozdóbek ;) No i mam szalenie kiczowaty i maksymalnie sztuczny łańcuch choinkowy, taki właśnie pozostał po mojej babci.
    Tak mnie ostatnio boli to nadmierne kupowanie, szczególnie jedzenia, które potem ląduje w śmietniku. Niestety w wielu domach chociaż częściowe odpuszczenie jest niemożliwe…

  5. super dzieła. zazdroszczę talentu!

  6. Widać dużo pracy włożonej w te ozdoby :) Piękne na prawdę, masz talent. Pozdrawiam

  7. Ja również bym tak chciała… u nas pozostało trochę pamiątek, ale głównie ceramika i obrusy, które goszczą na świątecznym stole. A na choince pierniki i wyszydełkowane przez babcię aniołki i gwiazdki. Wspaniałe te drewienka! Malowanie musiało być niezwykle wyciszające. :-)

  8. Ptaszki są wspaniałe, zresztą jak wszystko co wychodzi spod Waszej ręki:)

  9. Wygląda to wspaniale. Chętnie zaopatrzyłabym się w takie ozdoby na swoją choinkę. Podziwiam za włożone w to serce.

  10. Bardzo podobają mi się te ozdoby. Sama mam w domu sporo dodatków zrobionych ręcznie. Mam to szczęście, że moja znajoma zajmuje się wykonywaniem tego typu ozdób. Jest to też świetny pomysł na prezent. Na pewno spodobają się każdemu :)

Dodaj komentarz

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.