Blog,  Nasz dom,  Odnawianie mebli,  Praca z drewnem,  Projekty DIY

Odnawianie starego stołu – historia schedy z pakamery.


Pokażę Wam dziś odnawianie stołu. Jest to dość smutna historia schedy po moich pradziadkach, których nie miałam okazji poznać. Sam stół stał przez 30 lat w pakmerze pozbawionej prawilnego dachu. Jak zapewne się domyślacie – stan takiego mebla był opłakany i bez wątpienia -był to najbardziej zdewastowany niemy świadek historii na jaki trafiliśmy. Jak odnowić stół?

Nasz stary stół był zainfekowany na wiele sposobów: była pleśń w tańcu z grzybami. Była próchnica i drewnojady. Całość okoroszona ptasimi odchodami, niezidentyfikowanymi smarami, olejami i farbami. Na blacie dumnie prezentowały się stare wkręty i śruby – te ostatnie okalały odbity w blacie zarys imadła ,które niegdyś zamontował mój dziadek.

Historia starego stołu swój początek ma najprawdopodobniej na początku minionego wieku. To wówczas moi pradziadkowie zaczynają wspólne życie. W latach 20 na świat przychodzi moja babcia i z jej opowieści mama pamięta że stół już stał w izbie kuchennej. Ciężko jest więc określić jego wiek. W trakcie pracy z stołem nie natrafiłam na żadne zapiski autora, które mogłyby pomóc w rozwikłaniu zagadki jego wieku.

Stary stół wykonany był w całości z litego dębu. Jedynie elementy konstrukcyjne ( prowadnice do szuflad ) były wykonane sosny, a same szuflady nie zachowały się. W czasach jego świetności zabezpieczony był najpewniej woskiem, a jego śladowe ilości zachowały się w niektórych miejscach na pięknych tocznych nogach. W pozostałych miejscach, a więc na 98 % zdążył on już zwietrzeć więc drewno było – można powiedzieć – surowe. Nogi wytoczono z rdzenia bala dębowego i całkowicie skradły moje serce. Zaczęły pękać a próchnica i drewnojady obchodziły się z nimi bez litości. Do naszych czasów zabrakło już stopek, wydaje się nam że stracił w ten sposób na wysokości około 5 cm.

Dla mnie historia tego mebla jest wyjątkowo smutna. Jego ciężki stan jest zasługą działalności braci mojej mamy, którzy po śmierci prababci nie uszanowali jej schedy. Pozostałe meble – szafy, kredensy, skrzynie, stoły i inne sprzęty zostały przez nich połamane i przeznaczone na opał. Z opowieści mojej mamy rysują się piękne, rzeźbione wykonane z dębu meble. Prabcię opisuje jako zaradną i mądrą kobietę uczesaną w długi warkocz w mysim kolorze. A dla mnie – urodzonej kilkanaście lat po jej śmierci pozostały jedynie opowieści. Przez długi czas nie byłam świadoma istnienia tego stołu. Dopiero 2 lata temu, przy okazji wizyty u cioci zajrzałam do walącego się budneczku bez dachu. Tam stał on – przykryty klatkami na króliki, mokodrą słomą i wiaderkami. Ciocia znając nasze upodobanie do staroci pozwoliła nam zabrać stół. Przez 2 lata stał na pracowni by mógł wyschnąć. Na początku tego roku zabrałam się do pracy.

Zaczęłam od eksmisji drewnojadów i ewentualnych pozostałości po pleśni i grzybach. Mozolnie w każdy otwór wylotowy aplikowałam ALTAX , który w sposób widoczny penetrował kanaliki. Dla pewnego efektu na koniec cały stary stół pociągnęłam Altaxem za pomocą pędzla. Tak namoczonego staruszka zawinęłam w folię i odstawiłam na 2 tygodnie by preparat dokonał aktu unicestwienia drewnojadów.

Samo odnawianie starego stołu zaczęłam od rozbicia konstrukcji i dokładnemu sprawdzeniu jego stanu, a ten nie był ciekawy. Przy rozbijaniu nóg w drobny mak posypały się elementy sosnowe od prowadnic szuflad. Czopy zostały w gniazdach – te okazały się również niemal zjedzone. Wszystkie cargi zaczęły łódkować a dechy z których był wykonany blat miał liczne otwory po wkrętach, wgnioty i mocno zaawansowaną próchnicę. Nogi były spękane, każda innej wysokości. W tym miejscu musiałam zdecydować co zrobi dalej a drogi do wyboru miałam 3:

  • z bólem serca spalić ostatnią pozostałość po prabci
  • ratować stół wykonując trylion nowych wklejek
  • pozostawić zniszczenia jako niemy świadek głupoty wujków na rodzinnej pamiątce

Wybrałam wariant 3. Wówczas nie umiałam za bardzo wyobrazić sobie stanu końcowego. Odnawianie stołu w tym wypadku było zdaniem się na intuicję a ta podpowiedziała by sięgnąć po szczotkę. Zaczęłam od nóg – te były najbardziej problematyczne. Usunęłam delikatnie próchnicę ręczną szczotką, pozostałe miejsca szczotkowałam za pomocą szlifierki kątowej z tarczą do szczotkowania. Spękania dodatkowo podkreśliłam wydłubując część drewna. Całość końcowo przetarłam watą stalową 00 po czym przeszły one ręce Przemka który stworzył coś na wzór protez wyrównując przy tym wysokość nóg. Stalowe skarpety :)

Jeśli chodzi o blat. Blat był wykonany z szerokich dech i po ich oględzinach było wiadome że nie nie uda się nam ponownie złożyć z nich blatu. Znaczna część materiału odpadła na przedbiegach przez próchnicę, a to co zostało łącznie było mniejsze niż 50 % pierwotnej powierzchni. To wówczas zadecydowaliśmy że stół zmieni się w miejsce do pracy przy komputerze. Pierwotny materiał załugowałam by nabrał bieli i odróżniał się od drewna współczesnego które zastało jedynie zaolejowane bezbarwnym olejowoskiem OSMO. Pojawił się blat na niższym poziomie ( nowy materiał ) a stary dąb został użyty do blatu górnego. Pojawiła się też kokarda mająca na celu ustablizownaie jednej z starych dech. Całość zabezpieczona wspomnianym olejowoskiem.

Odnawiane starego stołu zakończyło się stworzeniem prostego sekretarzyka, który stanął w naszej małej przestrzeni do pracy z komputerem. Z perspektywy czasu wydaje mi się , że podkreślenie jego blizn było dobrym posunięciem. Teraz jest to rasowy i stylowy staruszek który cieszy moje oko każdego dnia. Bo starzeć się trzeba z klasą ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

13 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Website Protected by Spam Master


This blog is kept spam free by WP-SpamFree.